Salvia Divinorum - Szałwia wieszcza - droga do samopoznania ?

Avatar - 3rdeye.pl

Środa, 19 stycznia 2011 rok, godzina 14:04

Autor: zagubiony podróżnik

Czytany 160 razy

Komantowany 0 razy


Kilka miesięcy temu miałem pierwsze bliskie spotkanie z Szałwią Wieszczą. Szczerze mówiąc to spodziewałem się kolejnego psychodelika, który zakrzywi sposób postrzegania świata i przyniesie trochę zabawy. Kolejne ziółko do zapalenia raz na jakiś czas w celach relaksacyjnych.
Zanim postanowiłem wprowadzić tą magiczną roślinę do swojego organizmu pokusiłem się o przeczytanie informacji na temat Salvi Divinorum. Jako, że uważam się za dość zaawansowanego psychonautę z przymrużeniem oka potraktowałem przestrogi odnośnie dawkowania. Na pierwszą podróż uraczyłem się ekstraktem x10, czego kilkanaście sekund później pożałowałem. Faktem jest, że dzięki swej nieostrożności i lekkomyślności nabrałem wielkiego szacunku do Pani Sally, która mi pokazała swój ostry pazur i nieprzewidywalny charakter. Do dzisiaj mam delikatne lęki i pot na rękach chwilę przed odpalaniem silników swojego szałwiolotu. Mimo, że od pierwszych nieudanych tripów po dzisiejszy dzień wszystkie loty były udane i dające wiele do myślenia.
Delikatny dreszczyk emocji zawsze mi towarzyszy.

W zasadzie mam już kilkanaście podróży za sobą, więc jest o czym opowiadać. Ale ciekawe historie zachowam na później. Dziś skupie się na BHP. Nie wiadomo kto ten tekst przeczyta, więc warto napomknąć o bezpieczeństwie. Szczegółowe informacje na temat tej wspaniałej rośliny pominę - to wszystko jest już w Internecie - wystarczy poszukać.

Pani Sally jest bardzo mocnym psychodelikiem, który działa kilka-kilkanaście sekund po zażyciu - w przypadku palenia. Występuje w formie liści lub ekstraktów (zwielokrotniona moc przy takiej samej objętości).
Jeżeli jest się zielonym w temacie, próba palenia ekstraktu może skończyć się tragicznie. Na start najlepiej skosztować czystych liści. Efektem będzie lekkie powyginanie ciała, wciąganie, lekkie wizualizacje przy zamkniętych oczach, to wszystko przy bardzo jasnej świadomości. Na podstawie tego można ocenić czy Sally jest dla nas, czy akceptujemy to co się z nami dzieje i chcemy pójść dalej.
Przy czym należy przelatać trochę na szybowcu (susz) zanim wskoczymy ochoczo do odrzutowca (ekstrakt). Sally nie jest niedzielnym ziółkiem i nie lubi ignorantów, nawet można powiedzieć, że kara ich za swą zuchwałość.
Salvia Divinorum nie jest dla żółtodziobów. Jeżeli nie mamy żadnego doświadczenia z psychodelikami (do tej grupy zaliczam też marihuanę), lepiej sobie odpuścić i znaleźć sobie bezpieczniejsze zajęcie. Nie chcę straszyć, ale to może przypominać operację na mózgu przy pomocy łopaty w rękach niedowidzącej osoby. Śmierci co prawda nie zanotowano po spożyciu Sally (z jednym dziwnym wyjątkiem bodajże), ale słaba psychika może ucierpieć w takim starciu.

Zatem co  należy wiedzieć i wziąć pod uwagę przed podróżą ?
Ja odbieram to w taki sposób, że po spożyciu jakiegokolwiek psychodeliku (marihuana również), największy wpływ na podróż mają myśli. Od nich zależy czy będzie nam przyjemnie czy nie. Oczywiście to początek łańcuszka, ponieważ na nasze myśli ma wpływ praktycznie całe otoczenie - miejsce w którym jesteśmy - inne osoby, dźwięk, światło, nasz nastrój wynikający z ostatnich doświadczeń.
Jeżeli chodzi o Salvie dorzuciłbym do wpływających czynników również myśli, intencje i emocje  innych ludzi będących blisko nas - to może wydawać się niedorzeczne, ale z czasem dorzucę własne raporty z podróży szałwiolotem bardziej opisujące to zjawisko.


Reasumując.
Sally to typowo odlotowy psychodelik. Zalecane jest doświadczenie z substancjami rozszerzającymi spektrum odbieranej rzeczywistości (takie doświadczenia hartują psychikę). Zalecany jest spokój, cisza, przyciemnione światło lub ciemność. Przy początkach niezbędny jest opiekun (najlepiej ktoś zaufany i obeznany w temacie). Nasze samopoczucie musi być jak najlepsze, głowa wolna od przyziemnych myśli, a już na pewno od negatywnych wibracji. Jeśli ktoś praktykuje medytację, to doceni przed podróżą prysznic umysłu.

Tyle starczy na początek, niebawem postaram się powrzucać trochę informacji, które nazbierałem podczas własnych podróży i które przybliżyły mi bardziej moją prawdziwą naturę

Komentarze do wpisu Salvia Divinorum - Szałwia wieszcza - droga do samopoznania ?:

Ten wpis nie był jeszcze komentowany.

Dodaj komentarz

* - pole wymagane